Przejdź do treści
Granice technologii przesuwają się szybciej, niż nam się wydaje.
Powrót do aktualności
Aktualności

Granice technologii przesuwają się szybciej, niż nam się wydaje.

Granice technologii przesuwają się szybciej, niż nam się wydaje.

Granice technologii przesuwają się szybciej, niż nam się wydaje.

Są takie projekty, na które patrzę nie tylko jak przedsiębiorca związany z produkcją, ale po prostu z ogromną ciekawością.

Jednym z nich jest orzeł przygotowany na IMTS 2026 w Chicago.

To nie jest zwykły pokaz możliwości frezarki. Projekt został zaprogramowany w Mastercam, a niezwykle złożony detal wykonano na 5-osiowym centrum obróbczym Okuma MU-8000V. Powstał jako część obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych i będzie prezentowany podczas IMTS — jednych z największych targów technologii produkcyjnych na świecie, odbywających się 14–19 września 2026 r. w Chicago.

Ale mnie najbardziej fascynuje w tym projekcie coś innego.

Przełamywanie barier technologicznych.

Jeszcze nie tak dawno wykonanie tak skomplikowanej geometrii wymagało nie tylko doskonałej maszyny i narzędzi, ale przede wszystkim ogromnego doświadczenia programisty. Dziś coraz większą część tego procesu łączą zaawansowane systemy CAD/CAM, strategie wieloosiowe, symulacja, automatyzacja i cyfrowe zarządzanie całym procesem produkcji.

I właśnie taki kierunek Mastercam chce pokazać w Chicago: połączenie programowania, automatyzacji, narzędzi, symulacji, kontroli i samej produkcji w jeden cyfrowy proces.

Dla mnie to jest sedno nowoczesnego przemysłu.

Nie chodzi już tylko o pytanie:

„Czy nasza maszyna potrafi to wykonać?”

Coraz częściej trzeba zapytać:

„Czy potrafimy odpowiednio zaprogramować, zasymulować i wykorzystać możliwości, które już daje nam technologia?”

I tu dochodzę do rzeczy, która szczególnie mnie cieszy.

Patrząc na takie projekty w USA, nie mam poczucia, że oglądam technologię z innego świata. Wręcz przeciwnie. Ta granica jest coraz bliżej również polskich firm, narzędziowni i konstruktorów.

Maszyny, oprogramowanie i wiedza są globalne. Różnicę coraz częściej robią ludzie: ich doświadczenie, odwaga w uczeniu się nowych technologii i gotowość do wychodzenia poza to, co robili przez ostatnie 10 czy 20 lat.

Dlatego takie projekty mnie fascynują. Nie dlatego, że ktoś wyfrezował pięknego orła.

Dlatego, że pokazują, jak szybko przesuwa się granica tego, co jeszcze wczoraj wydawało się bardzo trudne.

Śledzimy te technologie, uczymy się ich i chcemy być częścią tej zmiany.

A jednego naprawdę żałuję.

Że tym razem nie będziemy w Chicago, żeby zobaczyć to wszystko na własne oczy.
Może następnym razem.

Zainteresowany?

Zapytaj o bezpłatną wycenę

Odpowiadamy w ciągu 24 godzin w dni robocze.